Etiene Trocme, Pierwsze kroki chrześcijaństwa

pierwsze kroki chrześcijaństwa

Trudno uwierzyć, że katolickie wydawnictwo wydało taką książkę. Jest to jedna z najbardziej fascynujących pozycji poświęconych początkom chrześcijaństwa, jaką miałem szczęście czytać. Wciąga niczym powieść sensacyjna, jednak nie dzięki sprytnym sztuczkom czy szukaniu karkołomnych hipotez. Autor prezentuje sugestywną syntezę prac historyków ostatnich kilkudziesięciu lat (choć właściwie trzeba by powiedzieć – ostatnich trzystu lat) badań krytycznych nad tekstami wczesnochrześcijańskimi. Synteza obejmuje okres do roku 150 CE. Nie jest to jednak traktat akademicki, raczej wciągający wykład. Co dla mnie akurat jest wadą – do minimum ograniczono przypisy do prac naukowych, autor poprzestaje jedynie na przywołaniu tekstów biblijnych i patrystycznych, dzięki czemu czytelnik nieufny w stosunku do rezultatów badań „jajogłowych” sam może ocenić wiarygodność tez stawianych przez tego emerytowanego profesora Nowego Testamentu. Warto maksymalnie spopularyzować tę pozycję, również wśród „braci chrześcijan”. Gdy książka ta trafi pod strzechy, większość kazań zacznie ograniczać się do komentowania dekalogu i rezultatów zeszłoniedzielnej „tacki”. Polecałbym ją zwłaszcza studentom pierwszego roku teologii, gdyż pozwala sobie dobrze poukładać geograficznie, środowiskowo i oczywiście chronologicznie np. powstanie poszczególnych pism nowotestamentalnych. Tak, jestem złośliwy, gdyż podejrzewam, iż zapewne niewielu z czytelników zgłosi się by kontynuować studia na drugim roku.

Autor spokojnie, bez cienia zażenowania czy zacietrzewiania przedstawia kolejne zakręty w historii młodego ruchu. Również odrzucenie Pawła przez Kościół powszechny (sic!), jego nieudane (sic!) próby pogodzenia się z szacownym gremium w Jerozolimie. Dotąd takie rzeczy można było przeczytać jedynie w wydawnictwach z diabłem w herbie (mam na myśli oczywiście wydawców Hyama Maccobiego).

Jest to książka syntetyczna, zwięzła, chwilami wręcz lapidarna. Stąd można by wysunąć wiele zarzutów odnośnie tego, czego w niej nie ma. Osobiście wolałbym, aby ta książeczka liczyła jeszcze z 50 stron więcej (liczy jedynie 190) i by autor nałożył na swą wizję historii kościoła również swą wizję historii dogmatów i liturgii. Nie dowiemy się z tej pracy bowiem kiedy pojawiło się przekonanie o boskości Jezusa, kiedy zaczęto praktykować eucharystię i wiele innych. Ale to już czepialstwo. Książkę powinien przeczytać każdy chrześcijanin i antychrześcijanin. Mam cichą nadzieję, że również książka ta zainicjuje dyskusję porównywalną z tą, którą zrodziły Twarze Jezusa Gezy Vermesa.

WykopFacebookTwitterGoogle BookmarksGoogle ReaderGronoShare

One Response to “Etiene Trocme, Pierwsze kroki chrześcijaństwa”

  1. avatar feanaro says:

    Książkę pożyczyłem dziś przed południem i już prawie całą “połknąłem”. Świetnie napisana i przyjemnie się czyta!

Leave a Response