Absolutny uzurpator
Bóg Jahwe stworzył świat – powiadają nam chrześcijanie. Zaraz, zaraz, chodzi o stworzenie świata w sensie dosłownym? Big Bang i tak dalej? Ale przecież najstarsza wzmianka o Jahwe pochodzi z IX w p.n.e., z czasu, gdy Bogowie Egiptu znani już byli od wielu wieków. Przecież w innych mitologiach stworzenie świata przypisuje się innym Bogom, dlaczego zatem mielibyśmy wierzyć, że za stworzenie świata odpowiada akurat ten bóg? Aby nas o tym przekonać chrześcijanie zastosowali tu sprytną sztuczkę, choć jej siła płynie raczej z bezczelności głosicieli i nieuctwa słuchaczy. Wchodząc w świat hellenistyczny od początku usiłowali przedstawiać się jako sekta filozoficzna, a nie religijna (z innymi religiami nie chcieli mieć nic wspólnego), uchwycili się filozoficznych koncepcji mówiących o bycie najwyższym, Absolucie i z zadziwiającą pewnością siebie obwieścili – Patrzcie, to właśnie nasz bóg! Na poparcie przytaczają niektóre urywki ze swych świętych ksiąg, w których rozpaleni entuzjazmem wyznawcy obdarzają swego Boga wszelkimi możliwymi komplementami, nie kłopocząc się – jak to zwykle w przypadku natchnionych poetów bywa – ani o dowody, ani o spójność ani o jakiekolwiek względy rozumowe. Przekopiowawszy z ksiąg filozofów kilka dowodów na istnienie Absolutu orzekli, że są to dowody na istnienie ich Boga, zatem kto tego istnienia nie uznaje – jest co najmniej nierozumny. Stąd pseudo-logiczne przeciwstawienie, którego ofiarą padają często poganie: nie jesteś chrześcijaninem? Jesteś zatem ateistą.
Czy rzeczywiście Jahwe i Absolut to jedno? Nie dajmy się zwieść ich pewności siebie. Przyjrzyjmy się ich Bogu bliżej. Przyjmijmy, za wyznawcami, że głównym źródłem wiedzy o Jahwe są „objawione” ksiegi Starego i Nowego Testamentu. Nie słuchajmy jednak rozpalonych uwielbieniem mistyków, nie przyjmujmy z góry za dobrą monetę tego, co on sam o sobie mówi, ale przyjrzyjmy się temu, co czyni.
Wyznawcy twierdzą, że ich bóg jest poza czasem, odwieczny, bez początku i bez końca. Tezę tę trudno jakkolwiek zweryfikować, bo nie posiadamy żadnego pojęcia o bycie istniejącym poza czasem. Może oprócz bytu idealnego – Platońskie idee, faktycznie wydają się być niezmienne i pozaczasowe. Ale idee tego rodzaju nie są żadnym rodzajem bytu, któremu przysługiwałaby jakakolwiek energia sprawcza. Chyba, że przyjmiemy, iż Absolut istnieje niczym prawa natury, którym wszystko jest podporządkowanie. Rozważymy jeszcze taką możliwość. Z pewnością jednak będzie ona niezadowalająca dla monoteistów, dla których bóg to jednak osoba, a nie tylko idea.
Mówi się o Absolucie, że jest niezmienny. Ale trudno powiedzieć, że dotyczy to Jahwe – stale zmienia zdanie, gniewa się i obraża, najpierw broni swój lud, potem odrzuca i wydaje w niewolę. To pomieszanie zwykło się nazywać boską pedagogią, ale konia z rzędem temu, kto dojrzy w niej jakąś metodę wychowawczą. Pomijając już żałosną nieskuteczność: setki lat starań, masowych rzezi, migracji, wyzwoleń, dziesiątki proroków i kaznodziejów i co? Na końcu tak wychowywany naród nie rozpoznał zesłanego rzekomo boskiego syna! I do dzisiaj go nie rozpoznaje! Czy gdyby bóg faktycznie chciał zbawić wszystkich ludzi, nie było pod ręką żadnego innego narodu, bardziej pojętnego? Grecy wprawdzie skazali Sokratesa na śmierć, ale długo nie trwało, gdy się zreflektowali.
Osobnym problemem jest jak pogodzić ową rzekomą niezmienność z faktem, iż bóg ma być osobą, dokonywać czynów jak stworzenie świata czy ingerować w jego dzieje.
Bóg ma być następnie wszechmogący. Pomijam wszelkie problemy związane z logicznymi niebezpieczeństwami takiego określenia (eksploatują je z wielką uciechą ateiści), ale spójrzmy, czy faktycznie Jahwe jest wszechmogący.
Najpierw: Jahwe zasadniczo od początku jest bogiem Izraela, mówi o sobie “Jestem bogiem waszym” i innych – cudzych bogów nie czcijcie, a Izraelici mówią o nim – to „nasz” bóg. Najprawdopodobniej zresztą (o czym świadczą niektóre urywki ze ST) nie był pierwotnie jedynym bogiem Izraelitów.
A Pan był z Judą; objął on w posiadanie góry, lecz nie wypędził mieszkańców dolin, gdyż ci mieli żelazne wozy. (Sdz 1.19) Ouć! Bóg nie mógł nic poradzić na żelazne wozy?
(10) A gdy Filistyńczycy natarli, Izrael został pobity; wszyscy uciekli do swoich namiotów. Była to bardzo wielka klęska, gdyż z Izraela padło trzydzieści tysięcy pieszych. (11) Także Skrzynia Boża została wzięta, zginęli też obaj synowie Heliego, Chofni i Pinechas. Ouć! Bóg dał się pokonać i ukraść!
Powiada się, że bóg jest wszechwiedzący. Pomijam wszelkie dylematy wiążące to twierdzenie z twierdzeniem o wolnej woli człowieka. Przyjrzyjmy się jednak, czy faktycznie da się powiedzieć o Jahwe, iż posiada taki atrybut. Czytamy w księdze Rodzaju (6,6): żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim – taak, bóg nie wiedział, w co się pakuje stwarzając człowieka. Bóg musi osobiście zasięgać informacji, jak tu: zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie (Rdz.11,5).
Natomiast trudno powiedzieć czemu przypisać (ułomności wiedzy czy ułomności mocy) nie spełnianie się proroctw czy niedotrzymywanie obietnic przez Jahwe. Cóż jest warta obietnica, której spełnienie odroczone jest na „może kiedyś” wiedzą dokładnie ci, którzy zaznali propagandy komunizmu. Najbardziej przeliczył się w tych sprawach Jezus, który wielokrotnie zapewniał, że „nie obejdziecie miast Izraela nim się to stanie”. I nic. Lew nadal nie chce spokojnie siedzieć obok owcy. Kolejne pokolenia chrześcijan czekają na „globalne przetasowanie”, kolejne sekty apokaliptyczne popełniają samobójstwo w przekonaniu, że „już nadchodzi”. I nic.
Mówi się, że bóg jest dobrem najwyższym, że nie ma w nim żadnego zła. Czy trzeba wyliczać wszystkie mordy dokonane z jego bezpośredniego polecenia? Przytoczmy tylko fragment z księgi Wyjścia opisujący reakcję Mojżesza na wieść o tym, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił. Cóż uczynił Mojżesz, obraził się na Aarona? Wygłosił kazanie? Nie: (27) I rzekł do nich: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. (28) Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Oczywiście głównym przedmiotem nienawiści Jahwe są poganie, szczególnie ci, którzy spokojnie mieszkali sobie na ziemi, którą bóg obiecał Izraelitom. Saul utracił władzę, gdyż wykazał nieposłuszeństwo nakazowi absolutnej eksterminacji Amalekitów. Ściślej – wybił ich wprawdzie do nogi, ale oszczędził trochę lepszych owiec i kóz. W rezultacie Pan żałował, iż uczynił Saula królem nad Izraelem. (1Sm 15,35). Przy powyższych fakt, że Jahwe okłamywał króla Achaba posyłając jego prorokom duchy kłamstwa (2 Kn 18,20-22, omamianie proroków też u Ez14,9), czy że dręczył innego króla złymi duchami (1 Sm16:23) wydaje się stosunkowo niewielką skazą na tym „ideale”.
Oczywiście, chrześcijanie powiedzą, że to antropomorfizm typowy dla Starego Testamentu. Ale czyż w Nowym nie czytamy ciągle o groźbie nadchodzącego boskiego gniewu? Czyż bóg nie domaga się tam (ustami swego rzecznika Pawła) krwawej ludzkiej ofiary, i to z własnego syna? Liczba tego typu antropomorfizmów wzrosłaby geometrycznie, gdybyśmy tylko przyjęli za dobrą monetę twierdzenia chrześcijan, iż sam Jezus był bogiem, synem Jahwe. Twierdzenie jednak, że niezmienny, nieogarniony Absolut, choć prosty jedną swoją częścią wcielił się w pewnego wieśniaka z Galilei, wydaje się tak absurdalne, że aż nie warte tego, by je obalać.
Skoro, jak twierdzę, utożsamianie Jahwe z Absolutem jest zwykłą uzurpacją, to czy w ogóle istnieje jakiś Absolut, najdoskonalszy byt? Pozwolę sobie poniżej wyrazić własne zdanie:
Nie do przyjęcia dla mnie jest teza, że Absolut jest Bogiem czy w ogóle osobą. Istnienie poza czasem, poza materią, niezmienne, nieruchome i niepodlegające wpływowi jest nie do pogodzenia z funkcjonowaniem tego, co nazywamy osobą. Najdoskonalszą formą bytów osobowych są Bogowie, którzy choć nieśmiertelni, potężniejsi, mądrzejsi od nas, to jednak nie są żadnymi absolutami, są konkretni, a zatem mają konkretne właściwości w postaci atrybutów.
Czy da się pomyśleć coś ponad Bogami? Rozważmy najpierw, czy wszystkie boskie doskonałości da się pomyśleć jako funkcjonujące w jednym bycie? Dziką spontaniczność Dionizosa połączmy ze zdystansowanym namysłem Apolla, wojowniczość Ateny z troskliwością Demeter, wierność Hery z frywolnością Afrodyty, błyskotliwość Hermesa z prostodusznością Aresa, spokój Hestii z emocjonalnością Posejdona… wydaje się, że osoba taka rozpaść się musi natychmiast, albo zblednąć w jakiejś mętnej nieokreśloności. Zlanie tych różnych form bos kości w jednym bycie nie prowadzi więc do czegoś bardziej boskiego.
Pójdźmy zatem inną drogą. Przyjrzyjmy się bytom, jakie obserwujemy, od najprostszych do najbardziej złożonych. Pamiętajmy jednak, by nie dać się zanadto ponieść wyobraźni, niczym owi poeci, którzy do każdej zalety dodając przedrostek „naj” uważali problem za rozwiązany.
Zacznijmy od dość prostych form materii jakimi są atomy. Każdy atom ma swoje właściwości, różne od atomów innych pierwiastków. Ale gdy atomy tworzą razem związek chemiczny, powstaje coś zupełnie nowego. Gdy zbadamy właściwości wodoru oraz tlenu, to z sumowania tych właściwości nie uzyskamy właściwości wody. Związki chemiczne posiadają zatem właściwości niesprowadzalne do właściwości atomów. Kolejnym poziomem są organizmy. Choć da się każdy organizm „rozebrać” na chemiczne związki organiczne, to jednak posiada on właściwości, których żaden z tych związków nie wykazuje. Organizm wielokomórkowy uzyskuje właściwości niedostępne jednokomórkowcowi. Najbardziej złożonym organizmem, jaki znamy jest człowiek (głównie dzięki swemu niezwykle skomplikowanemu mózgowi). Czy jest jakaś forma bytu ponad człowiekiem? Społeczeństwo — jak poucza każdy podręcznik socjologii, posiada ono właściwości, których nie da się wyprowadzić z badań nad psychiką jednostek. Społeczeństwo jest bytem wyższego rzędu, które — co ważne — jest bytem nieosobowym, a ściślej — nadosobowym. Najwyższą dającą się pomyśleć całością jest Kosmos, składający się z materii, bakterii, roślin, ludzi, społeczeństw, duchów i Bogów. Nie jest bezsensownym wierzyć, że wykazuje on właściwości, których nie da się wyprowadzić z jego części. Jest rozumny, ale nie na sposób ludzki — jego rozumność wyraża się choćby w naturalnych prawach, które nim rządzą. Kosmos nie jest jednak Bogiem, nie jest bowiem osobą — jest czymś więcej: wielką rozumną wspólnotą wszystkich bytów i istot rozumnych i nierozumnych, kierowaną prawami natury by wyrazić wszelkie w nim tkwiące możliwości.
Do Kosmosu nie można się modlić. Można go jedynie kontemplować, choćby oglądając rozgwieżdżone zimowe niebo.



[...] Absolutem, jest zwykłym Bogiem plemiennym Izraelitów, jak to starałem się wykazać w innym poście, więc nie będę się dłużej nad tą uzurpacją rozwodził. Jednak przywołanie względnie [...]