Nowe prawo dla brytyjskich więźniów

trochę spóźnione, ale dopiero teraz trafiłem na tę – a jakże – dobrą wiadomość

Za onet.pl

Skazani na więzienie poganie będą mogli w celi praktykować swoją religię. Od szat po kamienie runiczne, wszystko co jest potrzebne w najstarszej wierze świata jest teraz dozwolone za kratkami. No, prawie wszystko… – informuje londyn.gazeta.pl.
Szacuje się, że wśród Brytyjczyków jest milion wyznawców kultów pogańskich. Około 300 z nich znajduje się w więzieniu. Dzięki porozumieniu Federacji Pogańskiej oraz władz brytyjskiego więziennictwa będą oni mogli teraz bez przeszkód otrzymać wszystkie przedmioty potrzebne w obrzędach i rytuałach. Dozwolone będzie też przeprowadzanie niektórych ceremonii religijnych.

Jak podaje londyn.gazeta.pl, będą to między innymi szaty (bez kapturów), figurki przedstawiające bóstwa i kamienie runiczne. To jeszcze nie koniec: chorzy poganie umieszczeni w więziennym szpitalu będą mogli uczestniczyć w uzdrawiającym rytuale przeprowadzonym przez kapłana.

Rzecznik prasowy służby więziennej powiedział, że nie wiadomo jeszcze, ilu z uwięzionych pogan skorzysta ze swojego nowo nabytego prawa.

Niestety dla pogan, zakazane są bardziej “ekscentryczne” formy kultu. Nie jest dozwolone przykładowo palenie wielkich pochodni. No i może być problem z wyjazdem do Stonehenge – pisze londyn.gazeta.pl.

Share

Piłat okiem chrześcijańskiego historyka

Czytam dalej książkę Ciecieląga, ale wymaga to ode mnie coraz większego samozaparcia. Pomijam fakt, że jest napisana fatalną polszczyzną, że pełno w niej powtórzeń i pustych spekulacji. Przeszedłem właśnie do rozdziału “Poncjusz Piłat i Jezus”. Tutaj autor zaczyna wręcz bredzić, porzucając zupełnie role historyka. Choć stale podważał wiarygodność Flawiusza i Filona, gdy zaczyna pisać o relacji Marka – wszelki krytycyzm go opada, a on sam pada na kolana.
Kilka “kwiatków”:

“Udali się (Żydzi) do Cezarei Nadmorskiej, gdzie spokojnym, acz zdecydowanym naciskiem, wymusili zmianę decyzji Piłata. Co więcej, od ewentualnej przemocy chcieli wybrać śmierć, które to zachowanie zresztą bardziej leżało w naturze Żydów i judaizmu niż przemoc”(41)

Nie wiem czy to zdanie zasługuje na komentarz, ale autor widać nigdy nie czytał Starego Testamentu i nie pamięta za co Saul utracił łaskę Jahwe (1SM XV).

“Bez wiątpienia Piłat kompletnie nie rozumiał mesjanizmu Jezusa i to niezależnie od tego, czy traktował go w kategoriach politycznych, czy też doszukiwał się w nim materialnej czy ziemskiej władzy królewskiej. Bowiem królestwo Jezusa było nie z tej ziemi”

- pisze to całkiem serio!

“Poniżanie, jakiego doznał ze strony rzymskich żołnierzy (korona cierniowa), jest dowodem na całkowite niezrozumienie zarówno przez elity żydowskie jak i tym bardziej Rzymian istoty posługi mesjańskiej Jezusa, która nie była zgodna z dotychczasowymi wyobrażeniami.”

:-D

Kolejny fragment, do którego autor się na szczęście dystansuje nadaje się bardziej do działu Szaleństwo chrześcijaństwa:

“Niektórzy w zdziwieniu Piłata (chodzi o słowo thaumadzo) doszukiwali się nawet konotacji religijnych dowodząc np. że Piłat stał się świadkiem boskości stojącego przed nim oskarzonego Jezusa. Są jednak tacy, którzy wołają o zachowanie rozsądku i nie usiłują dowodzić, że Piłat pojął sens boskiej mocy Jezusa.” (Autor oczywiście pojął).

Gdyby nie to, że już dużo do końca nie zostało dałbym sobie spokój z dalszą lekturą.

Share

Kto zabił

Jak wiadomo, Jezusa najpierw zaprowadzono przed Sanchedryn, dopiero potem do Piłata. Dlaczego sam sanhedryn nie “załatwił sprawy” skoro, jak sugerują ewangelie, oskarżenie dotyczyło w zasadzie kwestii wyłącznie religijnych? Ewangeliści przedstawiają to tak, jakby to tylko Piłat mógł skazać na śmierć. Okazuje się jednak, że to nie prawda. Przyznaje to nawet sympatyzujący z chrzescijaństwem autor ksiązki o Piłacie, za którą zainspirowany naszą dyskusją się zabrałem, Jerzy Ciecieląg. “Przeciwko tezie o prawie władz żydowskich do ferowania wyroków śmierci przemawia natomiast cała relacja ewangeliczna; wymieńmy tu chociażby stwierdzenie z ewangelii św. Jana, które może mieć podłoże teologiczne, a więc niekoniecznie zasługuje na pełną wiarygodność. (…) Uważam, że dysponujemy wystarczająco dużą listą przykładów potwierdzających prawo żydowskich sądów czy też tylko Sanhedrynu do ferowania wyroków śmierci”(23)

Postronnym może to wyglądać na akademicką dyskusję, więc postawię pytanie wprost. Skoro Żydzi mogli sami skazać Jezusa, jak ponoć chcieli, dlaczego tego nie zrobili, tylko wystawiali swego rodaka pod sąd znienawidzonego okupanta? Odpowiedź jest jedna: bo nie chcieli! Ewangelie były pisane, gdy chrześcijanie już stracili nadzieję, na pozyskanie żydów dla własnego ruchu. Mogli liczyć tylko na pogan. Szczególnie zależało im na Rzymianach, a przynajmniej, aby nowy ruch wydał im się względnie nieszkodliwy. Za taki nie mógł uchodzić, gdyby jego patronem był skazany prawomocnym wyrokiem rebeliant anty-rzymski. Wymyślili więc tę swego rodzaju sądową zbrodnię, czy tez pomyłkę i upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu: nie tylko nie musieli uchodzić za szkodliwą wichrzycielską sektę, ale odróżnili się od Żydów, którzy swój talent do wichrzenia wkrótce mieli udowodnić.

A judaizm miał również pewną liczbę wyznawców wśród Rzymian, był więc na rynku religii monoteistycznych główną konkurencją. Jak wiadomo, w sytuacji ostrej konkurencji rywale sprzedją w gruncie rzeczy bardzo podobny towar w bardzo odmiennych opakowaniach.

Share

Pasja cd

Kolejny Logos Porfiriusza
1. To, że wszystkie inne opowieści, które oni napisali o Jego śmierci, powstały z domysłów, pokaże także inny cytat. Bo jedynie Jan mówi: Kiedy podeszli do Jezusa, widząc, że już skonał, nie połamali Jego nóg. Lecz jeden z żołnierzy przekłuł włócznią Jego bok i natychmiast wypłynęła krew i woda 2. Tylko Jan to zapisał i nikt więcej. Chce on potwierdzić swój przekaz mówiąc: ten, który to widział, daje świadectwo – a jego świadectwo jest prawdziwe. 3. Dla mnie to słowa głupca. Jakże może jakiekolwiek świadectwo być prawdziwe, jeśli odnosi się do wydarzenia, które nie miało miejsca? Człowiek może świadczyć o czymś, co rzeczywiście miało miejsce; nie może zaś składać świadectwa o czymś, co jest nierealne.

Oczywiście to tylko tytułem wstępu. Po pierwsze widzimy, że każdy pisze co innego. Można by oczywiście argumentować, że każdy zauważył inny aspekt tej samej rzeczywistości, ale… ileż można powiedzieć ostatnich słów? Ile razy można skonać?

Jeśli chodzi o Piłata, to cały ten dialog wydaje się w najwyższym stopniu nieprawdopodobny – niby skąd autorzy ewangelii posiadli tę wiedzę? Wszak nie od Piłata, a ze swym mistrzem słowa już – wedle tego opisu – nie zamienili.

Zresztą radzę zajrzeć do fragmentów Flawiusza na temat Piłata, tuż przed tym sfałszowanym przez galilejczyków, wydaje mi się, że to jakby nie do końca ten sam człowiek

Share

Pasja

Obawiam się, że Zaratustra otworzył puszkę Pandory, wspominając o Piłacie. Trudno bowiem o bardziej zakłamany fragment Nowego Testamentu jak pasja. Jak zauważył mistrz Porfiriusz: (logos 23)

Ewangeliści byli twórcami, nie historykami wydarzeń i czynów dotyczących Jezusa. 2. Każdy z nich napisał sprawozdanie z Pasji, które nie współbrzmiało z innymi, lecz było z nimi sprzeczne w najwyż­szym stopniu. Jeden zanotował, że pewien człowiek nasączył gąbkę octem i podał ją ukrzyżowanemu. . 3. Inny mówi co innego: gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, dali Mu pić wino zaprawione goryczą, a kiedy je skosztował, nie pił, a nieco dalej: około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem mówiąc: Eli, Eli lema sabachthanil, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?. To jest według Mateusza. 4. Jeszcze inny mówi: stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i podano Mu do ust. Kiedy skosztował octu rzekł: wykonało się. A skłoniwszy głowę oddał ducha. Chodzi tu o Jana. 5. Ale jeszcze inny opisuje to w ten sposób: I zawołał donośnym głosem: Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego. A to wydarzyło się według Łukasza.
6. Można więc potraktować te przestarzałe i sprzeczne relacje jako opisy cierpień nie jednego, lecz wielu ludzi. Gdyż kiedy jeden mówi: w Twoje ręce powierzam ducha mojego, to drugi: wykonało się, jeszcze inny: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił, a ostatni: Boże mój, Boże, dla­czego czynisz mi zarzuty?. Okazuje się, że te sprzeczne i wymyślone opisy, wskazują albo na wielu ludzi ukrzyżowanych, albo na jednego, konającego w cierpieniach, który nie pozostawił jednoznacznych wspomnień swojej agonii w pamięci obecnych. Jeśli zatem ci autorzy nie byli w stanie opisać zgod­nie z prawdą sposobu jego konania, to nie pozostawili także jasnego zapisu w innych częściach {ich opowieści}.

Share