Przeżytki pogaństwa
Bez względu na to czy wieczorem włączymy "Wiadomości", "Fakty", "Wydarzenia" czy cokolwiek innego, i tak dostaniemy masę nic nieznaczących "informacji". Spoza Polski nie ma już w naszej telewizji żadnych informacji, chyba że Sarkozy się potknął – wtedy jest "news ze świata". A wczoraj wszystkie serwisy informacyjne poświęciły pół czasu antenowego na informację "uznano cud za wstawiennictwem Jana Pawła II".
Kamień mi z serca spadł, w końcu będzie można przeprowadzić tak upragnioną przez wszystkich Polaków Karola z Wadowic deifikację. Ups, przepraszam, kanonizację. Zwał jak zwał, ale podobno już w te święta Polacy śpiewając w kolędzie "tyle tysięcy lat wyglądany" mieli na myśli Ukochanego Papę, a nie jakiegoś tam Jezusa z palestyńskiej szopy (który był w dodatku Żydem, a to poważna sprawa).
To, co się dzieje wokół pośmiertnego uznania zasług JP2 najlepiej można określić zapożyczonym od Seneki terminem "udynienie". W atmosferze tej paranoi zastanawiam się, po co to katolikom? Podobnoż są monoteistami, wystarcza im jeden jedyny Bóg. A więc skąd te setki świętych, każdy z przypisaną funkcją – święty "od kierowców", "od rzeczy zgubionych", "od polowań". I na co monoteistom, którzy nas zwalczają za "pogaństwo", politeizm, przekonują nas iż to źle modlić się do wielu bogów (bo trzeba tylko do tego jednego) potrzebne obecnie uznanie pośmiertne kultu Jana Pawła. Po śmierci żyje nadal, dokonuje zza grobu cudów, teraz jeszcze trzeba oficjalnego orzeczenia zezwalającego na postawienie w kościele jego figury, przed którą można odmawiać modły.
Z ciekawości zapytałem znajomego katolika, czy nie czuje się w istocie poganinem, skoro potrzebne mu zastępy bogów nazywane dla niepoznaki "świętymi". Mocno zmieszany odparł jedynie iż "nie będziemy się modlić do Jana Pawła, ale do Boga przez niego". Ot, i koniec wyjaśnień. Dociekam, czy monoteistyczny Bóg potrzebuje adwokata przez którego trzeba się doń modlić, czy jednak nauka Kościoła o tym że "dzieło objawienia zostało już zakończone" nijak się ma do rzeczywistości. Pogaństwo wiecznie żywe!
A jutro mamy "odzyskane" święto! Jego pierwotna łacińska nazwa to "Circumflensis Domini", Obrzezanie Pańskie. Potem w tradycji zachodniej przeniesiono je na 1 stycznia, by schrystianizować Nowy Rok. 6 stycznia, na wschodzie obchodzony nadal wedle starej rachuby jako Boże Narodzenie, nazwano dla niepoznaki "Świętem Trzech Króli". Kolejna wielka tajemnica wiary, dlaczego modlić się do trzech króli i to w dodatku dwa tygodnie po Bożym Narodzeniu (w sytuacji gdy pojawili się oni akurat w BN). No ale prosty ludek musi mieć trzech króli, Kacpra z Melchiorem i Baltazarem, nie będą przecież czcili Świętego Odciętego Napletka Pana. Mieliby księża spory problem jak tu wytłumaczyć swoim owieczkom czemu ich założyciel był żydem.

