Kradzenie kradzionego

Zbliżają się święta, więc niektóre katolickie media odezwały się z wrzaskiem że współczesny świat "kradnie im święta". Straszne rzeczy się dzieją, bezbożny Mikołaj nie będący już biskupem roznosi coca-colę, a choinki stoją nawet w Pekinie (nie dość że bezbożnicy, to jeszcze komuniści). Felietoniści z kościelnych czasopism są zrozpaczeni, bo członkowie światowego antychrześcijańskiego spisku, różne mniej lub bardziej realne Grinche, zawinęli pod pazuchę i wynoszą sobie na własny użytek święta Bożego Narodzenia. Jakoś nikt się nie zająknął, że obchodzone przez katolików grudniowe święta same w sobie są… kradzione. Są zlepkiem różnych prastarych tradycji, zawłaszczonych w ciągu wieków przez religię z Galilei.

Przez pierwsze trzy wieki istnienia chrześcijaństwa nie znano w ogóle takich świąt jak "Boże Narodzenie". Pierwsi chrześcijanie obchodzili jedynie Wielkanoc na pamiątkę śmierci Jezusa, świętowanie jego narodzin nikogo nie interesowało. Zmieniło się to dopiero, gdy nowa wiara zaczęła aspirować do bycia tą jedną jedyną w Imperium Romanum. Wytworzony został więc konkurencyjny festiwal, przypadający 25 grudnia, czyli dokładnie wtedy gdy w Rzymie obchodzono dzień urodzin boga-słońca Mitry oraz Saturnalia. Wielkie pogańskie święto związane z narodzinami nowego słońca w dniu przesilenia zimowego, obecne we wszystkich chyba kulturach, musiało uzyskać swój naprędce sklecony chrześcijański odpowiednik. Również chrześcijanom musiał się w dniu zimowego przesilenia rodzić młody bóg. Warto zwrócić tu uwagę, że Jezus nie jest jedynym bogiem, którego narodziny zwiastują nadzwyczajne zjawiska jak gwiazdy na niebie, jedynym któremu składają pokłon królowie/wieśniacy/bydło, jedynym który rodzi się z dziewicy, jedynym nawet który przychodzi na świat w szopie. Wedle różnych wariantów opowieści w podobny sposób na świat przychodziły takie bóstwa jak Mitra, Dionizos, Horus a także wielcy ludzie jak Budda czy Konfucjusz. Wedle wielu folklorystycznych przekazów narodzinom Buddy także towarzyszyły cudowne proroctwa, znaki na niebie etc. Tak więc i my poganie używajmy terminu "Boże Narodzenie" – wszak to narodziny młodego słońca!

Przychodzący do dzieci z prezentami święty Mikołaj istotnie był biskupem Mitry, ale powiązanie go z grudniowymi świętami i rozdawnictwem fantów to element bardzo późny i wywodzący się z folklorystyki ludowej wskutek nałożenia jego postaci na wcześniejsze wyobrażenia pogańskie. Wbrew różnym głupotom które można tu i ówdzie wyczytać, postać starego dziadka z długą brodą, w czapce i z workiem na plecach to nie marketingowy pomysł coca-coli, lecz nikt inny jak bóg Odyn. Popularny we wschodniej części Słowiańszczyzny Dziadek Mróz to wbrew ludowym polskim wyobrażeniom wcale nie szwagier Bieruta i Stalina, lecz bóg Weles, rozdawca wszelkich bogactw. Prawosławny kult św. Mikołaja jest zresztą w istocie pogański, zapożyczył z kultu Welesa tak dużo, że niewiele chrześcijaństwa już w tym zostało (polecam wydaną w latach 80. książkę Borysa Uspienskiego Kult świętego Mikołaja na Rusi).

Świąteczne drzewko zapożyczył natomiast Kościół od Germanów i jest to nic innego jak symboliczne przedstawienie axis mundi, jesionu Yggdrasila. Nasi słowiańscy przodkowie z kolei aż do połowy XIX wieku (kiedy to i u nas upowszechniło się bożonarodzeniowe drzewko) przynosili do chałupy i przystrajali w grudniu ostatni zżęty na polu snop zboża. Miał on być swego rodzaju wróżbą dobrych plonów w przyszłym roku. Tradycja ta przetrwała w pewnym sensie w postaci wkładania pod obrus sianka – jest ono właśnie symbolem nadziei na obfitość w nadchodzącym roku, a nie żadnej szopy w Palestynie. Podobnież kładzione na stole dodatkowe nakrycie nie jest przeznaczone dla żadnego "zbłąkanego wędrowca", było ono stawiane dla duchów zmarłych przodków, zwłaszcza tych którzy w danym roku odeszli. Pieśni zwane kolędami, zanim przejęło je chrześcijaństwo, były radosnymi utworami na cześć gospodarzy wieczerzy i nadchodzącego nowego roku, ich treść zawierała życzenia szczęścia oraz pomyślności. Podobnież jak i sam zwyczaj (dziś już niestety właściwie martwy) zwany kolędowaniem, w czasie którego są niezwykle czytelne symbole pogańskie, np. obnoszenie tura/kozła.

Czy można ukraść coś co już jest kradzione?

Share

9 Responses to “Kradzenie kradzionego”

  1. avatar Kamil says:

    bardzo interesujące rzeczy.Kazimierz Moszyński KULTURA LUDOWA SŁOWIAN, czy w Pana opinii jest to wiarygodne dzieło?zastanawiam się bowiem nad przestudiowaniem 3 tomowej książki. Od jak dawna wyznaje Pan słowiańskich bogów; nie zniechęca Pana nikła zachowana wiedza o tych wierzeniach?Traktuje bardziej Pan to jako religię czy tylko tradycję?Bowiem uważam osobiście, iż tradycja politeistyczna helleńska jest najbardziej wiarygodną

  2. avatar feanaro says:

    No więc po kolei:
    - Moszyński to jak najbardziej wartościowa pozycja. Niedawno wyszło wznowienie. Trochę drogo (3 stówy za 3 tomy), ale warto, mimo że książka prawie sprzed wieku.
    - Od jak dawna? 5 lat mija.
    - Nie zniechęca, bo nie jestem jak wielu neopoganinem ze skansenu co to odtwarza wszystko “jak za praojców naszych było” i biega w XXI wieku w gieźle.
    - Religia i tradycja.
    - Co znaczy wiarygodną? Moim zdaniem pogaństwo jest pogaństwem, bez względu na różnice geograficzne i etniczne.

  3. avatar Kamil says:

    nazywając wiarygodną mam na myśli źródła wierzeń, modlitwy, praktyki. Czy istnieją konkretne teksty wychwalające Bogów, wskazówki jak składać ofiary; chodzi mi o stronę praktyczną. Czy to nie jest przypadkiem tak, iż pozostały tylko części mitów tradycji słowiańskiej.Liczba wyznawców tradycji hellenistycznej jest niewielka w Polsce; a czy Polacy dbają o ludowe wierzenia,tj. istnieje szersza liczba wyznawców tradycji słowiańskiej aniżeli hellenistycznej? Będąc Polakiem,- stopniowo uświadamiając sobie poprzez zwiększanie zakresu swej wiedzy iż religie monoteistyczne nie mają sensu- skłaniając się ku religiom politeistycznym, uważałbym za wskazane dbać o rodzime wierzenia, skoro wszystkie religie Politeistyczne dążą ku jednemu środku. z tego co się orientuję, odmian religii politeistycznych jest nazbyt wiele. Nie uważa Pan?czemu wybrał Pan akurat tradycję słowiańską; decydowało tylko pochodzenie?

  4. avatar feanaro says:

    Tekstów jako takich nie ma, nie zachowały się. Najwyżej jakieś zniekształcone pieśni ludowe, gdzie bogów zastąpiły Jezuski i święci, ale treść pozostałe stricte pogańska. Jeśli chodzi o święta, ofiary – też strzępy zachowane w folklorze, zaledwie kilka wzmianek u kronikarzy średniowiecznych.
    Co do końcowego pytania – po prostu irracjonalne dla mnie było będąc Słowianinem i mieszkając tutaj czcić bogów greckich, germańskich czy innych.

  5. avatar Kamil says:

    no właśnie to mnie w jakimś stopniu przeraża..W tradycji helleńskiej składa się ofiary, są modlitwy, ale także bliżej mi do czczenia rodzimych Bogów z oczywistych względów. Gdzie Pan zatem odnalazł jakiekolwiek teksty modlitewne do Bogów słowiańskich; czy istnieje dzieło na pierwowzór ROZMYŚLAŃ Marka Aureliusza które traktuje o zasadach moralnych Słowian?

  6. avatar feanaro says:

    Nie ma nic. Jeśli chodzi o filozofię, to sam korzystam z Marka Aureliusza i innych klasyków, nie tylko zachodnich (głównie Laozi z cudzoziemskich). A modlę się “po swojemu”, własnymi słowami, czasem też odczytuję np. hymny homeryckie. Przecież to nie chrześcijaństwo, gdzie musimy mieć zatwierdzone nawet teksty modłów. Mi pogańskie “Ojcze nasz” nie potrzebne, jak chcę się do bogów pomodlić to się po prostu modlę. I nie potrzebne mi do tego żadne spisane teksty sprzed 1000 lat, których i tak jeśli chodzi o Słowian nie ma.

  7. avatar Kamil says:

    Funkcjonuje natomiast jakiś podział na Bogów?http://www.flickr.com/photos/jarek_wujkowski/3526181868/
    Czy te krzyże na Litwie to przede wszystkim bogactwo kulturowe Słowian i pogaństwa?

  8. avatar Zaratustra says:

    Ad Kradzieży kradzionego: piękna wypowiedź świadcząca o repoganizacji BN-
    http://info.wiara.pl/doc/698640.Boze-Narodzenie-utracilo-pierwotny-sens

  9. avatar Kamil says:

    odnalazłem na stronie głównej panteon Bogów Słowian, ale w Pana tekstach pojawiają się także inni Bogowie, których w spisie głównym nie uwzględniono. Natomiast modlitwa własnymi słowami jest dla mnie zrozumiana, lecz hymny homeryckie? nie rozumiem, przecież tam są greccy Bogowie uwzględnieni

Leave a Response