Refleksja nad Antiochem IV Epiphanesem.

Naszła mnie dziś refleksyjna myśl- iż gdyby pewien król bardziej się zawziął, postarał i dokończył swe dzieło, to dzisiejszy świat mógłbyć światem czysto politeistycznym.

 A któż to taki tym królem był? Był nim dziewiąty król Seleucji Antioch IV Epiphanes.Władca ten był wielbicielem kultury hellenistycznej, pragnął za jej pomocą propagować w Seleucji hellenizm, jak i  spoić panstwo przez również hellenistyczny obyczaj ubóstwienia władcy. Cele te były wzniosłe i szlachetne i zapewne zostały by zrealizowane ale na ich drdze stanęli Żydzi. Naród ten wyrzekł się swych pradawnych politeistycznych korzeni wyrzucając ze swojego pantheonu wszystkich bogów prócz boga pogody czy też wojny- zawistnego i zazdrosnego Jahwe.

 Żydzi przeszkodzili Epiphanesowi w osiągnięciu jego szczytnych celów. Wzniecili powstanie któremu król nie dał rady. Machabeusz go pokonał.

Popuśćmy teraz wodze fantazji. Wyobraźmy sobie że to Epiphanes wygrał starcie z Machabeuszem. Co się dzieje? Kult Jahwe upada na wieki, Żydzi stają się znów Politeistami. Około 747 A.U.C. rodzi się Jezus robotnik-cieśla z Nazaretu ale dożywa w spokoju i szczęściu starości wraz z żoną, otoczony gromadką dzieci. Nawet na myśl mu nie przyszło podróżowanie po Judei i zbieranie uczniów.

Za to inny człowiek Apolonius z Tiany zdobywa sławę jako cudotwórca, prorok i Syn Boży.

Jak by się losy świata potoczyły potem, dzięki wspomnianej wyżej większej stanowczości Antiocha? Nie wiem. Ale jedno wiem na pewno, politeistyczny rok 2764 A.U.C. byłby o wiele lepszym niż chrześcijański 2011 AD.

Tylko czy wówczas pisałbym te słowa?

 

 

 

 

 

 

Share

Miasto Politeistów

Politeistów oraz Wicca napotykują ustawicznie przeróżne trudności stwarzane przez monoteistów takie jak: brak akceptacji w społeczeństwie, barak miejsc kultu, brak środków finansowych na działalność religijną, brak możliwości wychowania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami; wreszcie ostracyzm i nawet prześladowanie (Rosja,Ukraina,Grecja).

Te smutne ale niestety prawdziwe fakty zmuszają jednego z Politeistów, czyli mnie osobiście do rozmyśleń: jak zaradzić temu problemowi?

Mniemam, iż udało mi się wymyślić jedno z potencjalnych rozwiązań: Miasto Politeistów.

Na czem miało by ono polegać?

Już śpieszę z wyjaśnieniem, przedstawię je w kilku punktach.

1. W państwach gdzie mieszkają Politeiści zwołuje się delegatów wszystkich politeistycznych i wiccańskich związków religijnych… zadanie to mogło by sprawiać trudności ponieważ w niektórych krajach część związków nie pała do siebie sympatią. Ostatecznie wykluczyło by się kłótników.
2. Wszystkich chętnych omawianego przedsięwzięcia należało by zapisać na tzw. Listach Zawodowych, w ten sposób wiadome by było zajęcie zarobkowe chętnych.
3. Ziemia. Pod budowę Miasta należało by kupić odpowiedni obszar gruntu, najlepiej szukać terenu gdzieś w lasach lub górach jak najdalej od dużych ośrodków monoteizmu.
4. Finanse. Ten punkt niewątpliwie zalicza się do jednego z trudniejszych, ogólna zbiórka pieniędzy przyniosła by bardzo wiele, jednak nie wszyscy mogli by pobrać kredyty.

Po spełnieniu powyższych, można by zacząć budowę. Godne polemiki było by jeszcze to czy wynająć robotników za pieniądze, czy wcześniej wyszkolić robotników wśród swoich. Miasto to miało by wszystko co mają inne ”zwykłe” miasta po za świątyniami oczywiście. Politycznie należało by być całkowicie podporządkowanym państwu na którego terytorium by się znalazło. Posłuszeństwo polityczne i lojalność wobec kraju na którego terytorium było by dane miasto jest rzeczą bezwzględnie pierwszorzędną. Pozwolę sobie na dygresję z punktu nr 2. zawody powinny być wszechstronne, nowe umiejętności pracownicze można by wytrenować w czasie np. zbierania pieniędzy na kupno działki pod Miasto.

Gospodarczo opierało by się na całkowicie Wolnym Rynku i Liberaliźmie.

Mogły by też powstać Wsie Politeistyczne w wypadku gdyby monoteiści zbojkotowali nas i nie chcieli sprzedawać żywności.

Można by też stworzyć jakąś organizację samoobrony gdzie młodzież uczyła by się władać bronią.

PS. Tak wiem mój pomysł był niepoprawnie romantyczny… ach nędzny marzyciel się we mnie odzywa ale w USA takie coś jest jak najbardziej realne, paradoksalnie zainspirowali mnie chrześcijanie, bowiem na Florydzie coś takiego stworzyli. W sprawie Polskiej to gdyby jak to się mówi potocznie ”spiąć poślady” stosując się do mego planu to może za 10-15 lat powstało by kilkutysięczne miasteczko.

Share

Autorskie Hymny

W tymże poście: http://portyk.pantheion.pl/index.php?topic=437.15 (u dołu) poruszałem problem pomijania na Olympeionie bóstw pomniejszych, nieolimpijskich, rozwinę go później; teraz natomiast powziąłem się próby poetyckiej stworzenia nowych wersji hymnów do Asklepiosa i Heraklesa, które choć mają starożytne odpowiedniki, to wzorem Oribasiosa je uwspółcześnię.
Do Asklepiosa:
Usłuchaj mnie Asklepiosie, boski lekarzu, zdrowia krynico,
Coś synem Apolla wróżbiarza jest natchnionego,
A tudzież Arsinoe nieszczęsnej, strzałą myśliwej nieśmiertelnej dosięgłej,
Po całym świecie ludzi zebranych boleści okrutne żrą,
A Ty na nich zdrowie zsyłasz, Uzdrowicielu wspaniały,
Sprawnymi ich czyniąc,
Pozdrawiam cię Mocny, hymnem tym czcząc.

Do Heraklesa:
Herakla silnego dziś będę wysławiał,
Potomka Egidodzierżcy przepotężnego,
Po świecie się błąkawszy, wielu trudów zasmakował,
Pędzon przez Eurystheusa władcę ziemskiego,
Gdy nadszedł zaś kres śmiertelnego żywota,
Do Ojca swego, Dzeusa się wzniósł,
Boskich wywczasów i wygód używa,
Witaj siłaczu, z Dzeusa spłodzony, daj moc i wytrzymałość!

 

Share

Kalasze (Kafirowie)-poganie z gór

Lud Kalaszów (nazywanych też Kafirami)  żyje w północno-wschodnim Afganistanie i północno-zachodnim Pakistanie, pokrewny im lud Nuristańczyków mieszka na zachód od nich w Nuristanie (Afganistan). Od innych plemion różnią się jasną, europejską karnacją skóry, wielu z nich ma jasne oczy, rude tudzież blond włosy. Oni sami podają się za potomków żołnierzy z armii Aleksandra Wielkiego, jednakowoż badania genetyczne tego nie potwierdziły. Nieznane jest zatem ich pochodzenie, Jedyne co wiadomo to to, iż żyli od ,,niepamiętnych czasów” na tym samym obszarze, aż do XVIII wieku zachowywał niezależność dzielnie opierając się agresji islamu który zniszczył pogaństwo od Hellespontu po Indus. Ocalał język z rodziny indoeuropejskiej. Najważniejsze z tego co napisałem, jest fakt uchowania przez niewielką grupę tych ludzi (3000) dawnej, rodzimej religii politeistycznej. w XIX wieku Kalasze zaczęli być intensywnie prześladowani przez muzułmanów, którzy nazywali ich Kafirami ,,niewiernymi”. W 1895 roku nastąpił najazd emira Afganistanu najechał zachodnich nazywanych czerwonymi Kalaszy zmuszając ich do przyjęcia islamu. Powstał Nuristan, kraj ludzi ,,nawróconych” czyli muzułmańskich Kalaszów. Wschodnia część Karifistanu która znalazła się pod panowaniem brytyjskim uniknęła tego losu. Choć islamska dyskryminacja wciąż trwa Kalasze otrzymują od lat 70-tych. XX wieku pomoc od państw europejskich. Mogą zatem wciąż kultywować swoje tradycje. Kobiety w ich społeczeństwie nie są odseparowne od mężczyn po za okresem miesiączki i okołoporodowym (Kiedy stają się ,,nieczyste”) . Nie okrywają głów nie są też poniżane jak w świecie islamu. Kalasze wierzą w bogów, uosobniających siły natury.

-Mahandeo/Khodai-Bóg wojny plonów pośrednik między ludźmi

-Dezau-Bóg Stwórca (Warto zwrócić uwagę na podobieństwo tej nazwy do imienia Dzeus)

-Imra- bogini nieba i pogody

-Moni- bóstwo wieszczenia utożsamiane z wielką skałą

-Dżesztak- opiekunka małżeństwa rodziny i ciężarnych kobiet

-Balomain- pośrednik między bogami i ludźmi.

Kalasze mają też wiele świąt z których najważniejsze jest Czoimus- dziesięciodniowe święto przesilenia zimowego i Balomaina.

 

 

Share